Odmowa odszkodowania, czujesz się oszukany, masz wątpliwości czy postępowanie w sprawie wypadku, kolizji drogowej, kradzieży pojazdu prowadzone jest właściwie, napisz do mnie !

Przerwij łańcuch niemożności!


Jak PZU S.A zrobi z ciebie przestępcę.

Po prawo i sprawiedliwość? Nie do Bielska-Białej

Pierwsze minuty

1.1.

Wprowadzenie


Osobiście brałem udział w kilkunastu zdarzeniach drogowych, takich jak zderzenia boczne, czołowe, potrącenie pieszego, w końcu "dachowanie" i "zjazd" do rowu. Do tej pory słyszę jeszcze w uszach głuche odgłosy uderzenia, przypominające odgłos trumny spuszczanej do grobu. Z racji wykonywanego zawodu znalazłem się na miejscu kilku tysięcy podobnych zdarzeń, byłem świadkiem setek ludzkich tragedii w najbardziej drastycznym wymiarze. Jeżeli przeżyłeś już swój pierwszy wypadek to wiesz jakie to uczucie, jeżeli nie, to dobrze trafiłeś, bo dowiesz się jak to jest. Być może dzięki temu uratujesz swoje lub cudze życie, unikniesz zarzutów niedopełnienia obowiązków, określonych prawem. Przeczytaj jak twoje zachowanie może wpłynąć na twoje dalsze życie po wypadku. Godzina "0" to moment zderzenia. Dla utrwalenia ważniejszych informacji, pogrubioną kursywą przytaczam prawa Murphy'ego, które sprawdzają się w takich przypadkach z zadziwiającą precyzją.


1.2.

5 sekund przed godziną "0".


Założenie: mnie to się nie przydarzy jest z gruntu błędne, natomiast twierdzenie przeciwne sprawdza się w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Murphy, czytając ten tekst, dorzuciłby złośliwie swoje fundamentalne twierdzenie:


"Jeśli coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie."


1.3.

2 sekundy przed godziną "0".


Stało się, twój pojazd niespodziewanie znalazł się na drodze innego samochodu. Wyrzut adrenaliny będący konsekwencją doznanego stresu błyskawicznie dociera z krwią do wszystkich tkanek i wywołuje odpowiednie reakcje mające na celu przygotować cię do mającego nastąpić za chwilę zderzenia. Przyśpiesza oddech, serce "wchodzi na obroty", obkurczają się naczynia krwionośne, aktywuje się układ krzepnięcia aby zminimalizować utratę krwi wskutek zranienia. Rozszerzają się źrenice i oskrzela. Jak najwięcej krwi zostaje doprowadzone do serca i mięśni. Krew odpływa z narządów wewnętrznych i skóry (bledniesz), a to wszystko dla kilku następnych sekund, które zadecydują o twoim być albo nie być.


Jesteś napompowany adrenaliną, jesteś teraz jak supermen, możesz dokonać rzeczy, o które się wcześniej nie posądzałeś, np. jak kierowca rajdowy wykonasz błyskawicznie manewr unikowy i zdołasz uniknąć wypadku. Możesz też zginąć lub doznać poważnych urazów i nawet nie poczujesz bólu. Widziałem rannych z pourazowo odsłoniętymi tętnicami, które w ogóle nie krwawiły. Ale oceńmy twoją sytuację i możliwości uniknięcia wypadku. Załóżmy, że poruszałeś się z prędkością 50 km/h (13,9 m/s), a samochód przecinający twój tor jazdy dostrzegłeś z odległości ok. 25 m. Teraz wszystko zależy od twojego refleksu, umiejętności podejmowania bardzo szybkich decyzji i opanowania techniki jazdy. Element zaskoczenia kosztuje cię jedną cenną sekundę, przeciętny czas reakcji kierowcy to 0,5 sekundy, czas zadziałania układu hamulcowego ok. 0,25 sekundy. Łącznie straciłeś 1,75 sekundy, a w tym czasie przejechałeś, 1,75 x 13,9 = 24,3 m. Z pewnością wiesz, że 0,7 m to zdecydowanie za mało aby zatrzymać twój samochód. A może udało ci się wykonać manewr unikowy? Też nie, szkoda.

Symulacje hamowania przed przeszkodą poćwicz na stronie:

http://www.prawko-kwartnik.info/hamowanie.html

Polecam, jest wielce pouczająca.


"Doświadczenie to coś, co zdobywasz tuż po chwili w której go potrzebowałeś."


1.4.

Godzina "0" + 200 milisekund.


Twój pojazd w trakcie zderzenia ( co trwa ok. 200 milisekund), doznaje gwałtownego opóźnienia, lub w zależności od konta zderzenia przyśpieszenia połączonego ze zmianą kierunku jazdy. Wybuchające poduszki powietrzne oraz napinacze pasów bezpieczeństwa sprawiają, że nie wypadłeś przez przednią szybę i nie połamałeś sobie żeber na kierownicy, chociaż gigantyczne przeciążenie sprawiło, iż waga twojego ciała przekroczyła jedną tonę. Naiwny jest ten kto sądzi, iż zdoła utrzymać się w fotelu dzięki sile swoich rąk wspartych na kierownicy. Widziałem już kierownice powyginane prawie pod kontem 90 stopni, ale nacisku jednej tony nikt jeszcze nie wytrzymał. Ogólnie robi się przez chwilę bardzo nieprzyjemnie. Chmura talku z poduszek za chwilę opadnie odsłaniając ogrom zniszczeń. Miałeś sporo szczęścia, przy tej prędkości rzadko wychodzi się z opresji bez szwanku. Dobrze, że nie trafił cię w głowę telefon komórkowy siedzącego z tyłu pasażera lub laptop, położony dla szpanu na tylnej półce, który teraz, jak wyrzut sumienia, tkwi w przedniej szybie.



A może nie laptop tylko kamera? : http://www.youtube.com/watch?v=DU61MsU9CTs


Moja uwaga do tego filmu: dachowania, nawet przy dużej prędkości, zwykle kończyły się szczęśliwie. Dlaczego? Energia kinetyczna pojazdu zostaje rozproszona stopniowo.


"Rzeczy ulegają zniszczeniu, wprost proporcjonalnie do swej wartości."


1.5.

Godzina "0" + 20 sekund.


Zwykle w poradnikach możesz przeczytać, że masz zachować spokój. O ile z zachowaniem spokoju może być różnie, to jednak w stresie możesz podejmować błyskawiczne i trafne decyzje, pod warunkiem, że wcześniej przećwiczyłeś różne warianty rozwiązań tego samego problemu. Wiemy już, że przeżyłeś. Od tego momentu naprawdę powinieneś wiedzieć co robić. Twoje błędy mogą wywołać nieodwracalne skutki w najbliższej i dalszej przyszłości, a uprzedzam, iż wbrew pozorom, czeka cię niełatwe zadanie. Ustawodawca nałożył na ciebie sporo obowiązków, ale zrobił to bardzo sprytnie, nie określając w jakiej kolejności mają być wykonane. Musisz radzić sobie sam, miarkując swoje działania posiadaną wiedzą i doświadczeniem życiowym. Przedstawiona w tym komentarzu chronologia twoich działań jak i sytuacja jest czysto hipotetyczna. Oznacza to, że w zależności od sytuacji, nie koniecznie musisz wykonywać czynności w takiej kolejności jak to zostało przeze mnie przedstawione.

Po zderzeniu wyłącz silnik, włącz światła awaryjne, a także pozycyjne jeżeli działają. Czym lepiej cię widać, tym bezpieczniej. Popatrz na zegarek, podanie czasu zdarzenia będzie później bardzo przydatne. Pamiętaj, najważniejszy jest człowiek, ty też jesteś człowiekiem, więc zacznij od siebie. W stresie nie czujesz bólu, poświęć kilka sekund sobie. Z obrażeniami nikomu nie pomożesz. Dalej zajmij się pasażerami stawiając rutynowe pytanie o obrażenia. Po 20 sekundach masz już sporą wiedzę o skutkach wypadku w swoim pojeździe, czas sprawdzić jak się mają pozostali uczestnicy zdarzenia.


Jeżeli wydaje ci się, że już gorzej być nie może - na pewno będzie.


1.6.

Godzina "0" + 120 sekund.


STOP, zanim wyjdziesz z samochodu załóż kamizelkę odblaskową, o ile byłeś wcześniej na tyle przewidujący aby mieć ją pod ręką, i poruszaj się dalej bardzo rozważnie. Jak wpadniesz pod nadjeżdżający pojazd nikomu już nie pomożesz, a to się niestety już zdarzało. Reakcje innych uczestników mogą być skrajnie różne od apatii po agresję. Nie daj się wciągnąć w pyskówkę i rób swoje. Bądź czujny. Sekundy biegną, w każdej chwili może być następne "bum". Masz do wykonania mnóstwo roboty.


"Nigdy nie kłóć się z głupcem, ludzie mogą nie dostrzec różnicy" , gdzie ludzie = świadkowie


Po 120 sekundach od godziny "0" powinieneś już wiedzieć czy są osoby ranne lub zabici. Od tego zależy dalsze twoje postępowanie. Zakładamy, że jest osoba ranna. Co na to kodeks drogowy? Omówimy kolejno obowiązki wynikające z tej ustawy.


"Kierujący pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym jest obowiązany: zatrzymać pojazd, nie powodując przy tym zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego; Art. 44. 1.1. Ustawy Prawo o ruchu drogowym."


Należałoby dodać, jeżeli twój pojazd jest nadal sterowny i ma silnik "na chodzie". W rzeczywistości, w większości przypadków, twój pojazd będzie tam, gdzie go rzucił los, z urwanym zawieszeniem lub z zablokowanymi kołami przez pogięte elementy nadwozia. Jak na ironię, najczęściej też "zatrzymuje się" w miejscu gdzie stanowi zagrożenie dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Ponadto przepisy, chociaż nie wprost, zalecają pozostawienie pojazdu na miejscu, w określonych przypadkach.


"Nic nie jest takie proste, jak się wydaje."


Kierujący pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym jest obowiązany: niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca wypadku, aby nie powodował zagrożenia lub tamowania ruchu, jeżeli nie ma zabitego lub rannego; Art. 44.1.3. Kodeksu drogowego.

Kierujący pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym jest obowiązany: nie podejmować czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu wypadku;
Art. 44.2.2. Kodeksu drogowego.


Mamy więc dwie przesłanki aby samochód pozostawić w miejscu, w którym udało się nam go zatrzymać, lub w miejscu, w którym się "sam zatrzymał". Mamy osobę ranną, a usunięcie pojazdu z jezdni, z miejsca w którym się zatrzymał, z pewnością utrudni rekonstrukcję zdarzenia. Ale czy zawsze takie postępowanie będzie właściwe?


Wyobraźmy sobie, że w gęstej mgle doszło do potrącenia pieszego, który doznał obrażeń ciała, np. otwartego złamania podudzia. Ja nie zastanawiałbym się ani chwili. W pierwszej kolejności rannego transportuję poza jezdnię, jednocześnie polecam moim pasażerom aby w trybie alarmowym opuścili mój samochód i stanęli jak najdalej od drogi, w drugiej kolejności, jeżeli zdążę, usuwam z jezdni mój samochód. Dlaczego? Jeżeli tego nie zrobię pieszy nie pożyje dłużej jak pięć minut, bo przejedzie go następny pojazd i być może nawet się nie zatrzyma, a mój samochód może stać się przyczynkiem do karambolu o niewyobrażalnych rozmiarach.


W związku z tym nasuwa się pytanie, czy w pozostałych przypadkach, jeżeli nie ma osób rannych lub zabitych kierowca jest obowiązany niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca wypadku, aby nie powodował zagrożenia lub tamowania ruchu? Tym razem wyobraźmy sobie zderzenie np. trzech pojazdów w dość skomplikowanej sytuacji drogowej. Jest dobra widoczność, pojazdy uczestników nie powodują bezpośrednio zagrożenia, ale tamują ruch. Niestety, usunięcie pojazdów, chociaż możliwe, utrudni, a nawet uniemożliwi ustalenie przebiegu wypadku. Każdy z kierowców ma swoją skrajnie różną od pozostałych, wersję wypadku. W przytoczonych powyżej przepisach o zachowaniu się kierującego po wypadku można zauważyć pewien brak konsekwencji, wynikającej z faktu, że ustawa (kodeks drogowy) nie podaje wprost definicji wypadku drogowego i kolizji. Jedynie przepisy różnicują zachowanie się kierującego w zależności od skutków zdarzenia drogowego zwanego wypadkiem. Jak widać, w określonej sytuacji może się zdarzyć, że będziemy mieli wątpliwości co do dalszego naszego postępowania.


"Każde rozwiązanie rodzi nowe problemy."


Tylko w języku obiegowym, na potrzeby bliższego określenia charakteru zdarzenia drogowego używamy pojęcia "kolizja", czytaj wypadek gdzie skutkiem jest jedynie szkoda w mieniu, często też w żargonie policjantów z drogówki zwany "stłuczką" lub "blaszanką". "Kolizja" nie jest ustawowym pojęciem z kodeksu drogowego, chociaż na dobre zagościła w naszym języku i na ogół jest interpretowana jednoznacznie. Wniosek: pojęcie "wypadek" w rozumieniu przepisów kodeksu drogowego jest pojęciem dość obszernym, które zawiera każde zdarzenie drogowe bez względu na rodzaj skutku.


Zobacz co tym sądzą użytkownicy forum : http://www.capri.pl/forum/288894


Oczywiście w prostych przypadkach, gdzie wina jednego z uczestników kolizji jest oczywista, pozostawienie pojazdów na jezdni pojazdów, które tamują ruch nie znajduje żadnego logicznego uzasadnienia i nosi cechy wykroczenia drogowego.


Ale twoje 120 sekund właśnie minęło i wobec braku innych przesłanek przemawiających za usunięciem samochodu zdecydowałeś się pozostawić samochód na jezdni. Dobra decyzja. Co dalej? Niestety znowu postawię cię ponownie przed trudnym wyborem.


1.7.

Godzina "0" + 11 minut



Jeżeli w wypadku jest zabity lub ranny, kierujący pojazdem jest obowiązany ponadto: udzielić niezbędnej pomocy ofiarom wypadku oraz wezwać pogotowie ratunkowe i Policję; Art. 44.2.1. Kodeksu drogowego.


Kierujący pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym jest obowiązany: przedsięwziąć odpowiednie środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa ruchu w miejscu wypadku; Art. 44.1.2. Kodeksu drogowego.


Jeżeli w wypadku jest zabity lub ranny, kierujący pojazdem jest obowiązany ponadto: pozostać na miejscu wypadku, a jeżeli wezwanie pogotowia lub Policji wymaga oddalenia się - niezwłocznie powrócić na to miejsce. Art. 44.2.3. Kodeksu drogowego.


Trudny wybór. Kiedy będziesz udzielał pierwszej pomocy, nie wystawisz trójkąta ostrzegawczego i kolejne nieszczęście gotowe. Kiedy pobiegniesz wpierw z trójkątem zamiast ułożyć rannego w pozycji bezpiecznej, ten zachłyśnie się własną krwią lub wymiocinami i udusi się. Kiedy oddalisz się aby wezwać policje i pogotowie ratunkowe, a następnie niezwłocznie, np. po 15 minutach, wrócisz na miejsce wypadku, możesz zastać sytuację jeszcze gorszą od poprzedniej. Może jednak wpierw zadzwonisz po policję i pogotowie ratunkowe? Znowu nie pozostaje ci nic innego jak ocenić sytuację według swojej najlepszej wiedzy oraz życiowego doświadczenia i działać z rozwagą.


"Zawsze kiedy masz właśnie coś zrobić, okazuje się, że najpierw musisz zrobić coś innego."


Chociaż wcześniej napisałem o tobie, że jesteś supermenem napompowanym adrenaliną, to jednak nie możesz wykonać trzech czynności równocześnie. Pozostawiłem ci na to 9 minut ( bo 11minut - 2 minuty - które wykorzystałeś na ocenę sytuacji - to 9 minut), czyli masz średnio 3 minuty na jedną czynność. Musisz przyznać, że to niezbyt dużo, uwzględniwszy, że być może masz do przebiegnięcia z trójkątem 200 m ( 2 x po 100 tam i z powrotem), że numer alarmowy jest akurat zajęty, lub musisz pobiec do najbliższego telefonu, albo spróbujesz zatrzymać z narażeniem życia nadjeżdżające pojazdy aby poprosić innych kierowców o pomoc.

To nie film amerykański, gdzie kierowca woła" niech ktoś powiadomi policję!" albo "niech ktoś sprowadzi lekarza". Ustawodawca nie pozostawia żadnych wątpliwości kim ma być ten ktoś, zachowaj czujność, polegaj na sobie. Popełnisz błąd, zwali się na ciebie mnóstwo kłopotów w przyszłości, łącznie z pozwami o odszkodowanie z powodu spóźnionego nadejścia pomocy lub z zarzutem sprowadzenia katastrofy drogowej. Jeżeli są inni uczestnicy wypadku (mogą to być nawet pasażerowie) to jesteś w komfortowej sytuacji. Możecie podzielić się. obowiązkami. Nie mogą ci odmówić.


Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się odpowiednio do innych osób uczestniczących w wypadku. Art. 44.2.3. Kodeksu drogowego.


Dobry jesteś, zmieściłeś się w 11 minutach. Teraz pozostaje ci tylko monitorowanie sytuacji i oczekiwanie na przyjazd policji i pogotowia ratunkowego. Jeżeli tak myślisz to jesteś w błędzie.


"Sprawy pozostawione samym sobie mają tendencję do przemiany ze złych w jeszcze gorsze."


Czas zadbać o swoje własne interesy, ale o tym w następnym rozdziale. Na zakończenie ciekawostka i dwie praktyczne rady. Czas na miejscu wypadku dla jego uczestników pozornie zwalnia, chociaż nie poruszają się oni z prędkością światła. Kiedy przyjeżdżałem na miejsce wypadku np. po 20 minutach od wezwania i pytałem o godzinę zdarzenia, otrzymywałem odpowiedź, że to było gdzieś tak, jakieś ... pięć minut temu. Dlatego radziłem wcześniej spojrzeć na zegarek.


"Wszystko zabiera znacznie więcej czasu, niżby się wydawało."


I jeszcze obiecane dwie praktyczne rady.


Udzielając pomocy, w pierwszej kolejności zajmij się poszkodowanymi, którzy zachowują się podejrzanie cicho, oni umierają w samotności. Ci, którzy krzyczą, z pewnością żyją i mogą chwilę poczekać.


"Rozległość urazu pacjenta jest odwrotnie proporcjonalna do hałasu jaki robi."


Warto wiedzieć, że po ustawionym przez ciebie na jezdni trójkącie ostrzegawczym ktoś się wkrótce "przejedzie" i nic na to nie poradzisz. Gapiostwo jest wszechobecne. Przepis określa kiedy ustawić trójkąt na jezdni, a kiedy na poboczu. Jeżeli możesz ustaw dwa trójkąty, jeden na jezdni i jeden na poboczu, ten na poboczu może "przeżyje".


"Jeśli rzeczy gdzieś idą źle, to najczęściej zaczynają iść źle także w innym miejscu."


Co do warunków ustawienia trójkąta ostrzegawczego, odsyłam do art. 50 Kodeksu drogowego, przytoczonego poniżej.


Art. 50. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany sygnalizować postój pojazdu silnikowego lub przyczepy z powodu uszkodzenia lub wypadku:

na autostradzie lub drodze ekspresowej - w każdym przypadku;

na pozostałych drogach twardych:

poza obszarem zabudowanym - w razie postoju na jezdni w miejscu, w którym jest to zabronione, a na poboczu, jeżeli pojazd nie jest widoczny z dostatecznej odległości,

na obszarze zabudowanym - w razie postoju na jezdni w miejscu, w którym zatrzymanie jest zabronione.

2. Postój pojazdu, o którym mowa w ust. 1, należy sygnalizować w sposób następujący:

na autostradzie lub drodze ekspresowej - przez:

włączenie świateł awaryjnych pojazdu, a jeżeli pojazd nie jest w nie wyposażony, należy włączyć światła pozycyjne,

umieszczenie ostrzegawczego trójkąta odblaskowego w odległości 100 m za pojazdem; trójkąt ten umieszcza się na jezdni lub poboczu, odpowiednio do miejsca unieruchomienia pojazdu;

na pozostałych drogach:

poza obszarem zabudowanym - przez umieszczenie w odległości 30-50 m za pojazdem ostrzegawczego trójkąta odblaskowego i włączenie świateł awaryjnych; w razie gdy pojazd nie jest wyposażony w światła awaryjne, należy włączyć światła pozycyjne,

na obszarze zabudowanym - przez włączenie świateł awaryjnych, a jeżeli pojazd nie jest w nie wyposażony, należy włączyć światła pozycyjne i umieścić ostrzegawczy trójkąt odblaskowy za pojazdem lub na nim, na wysokości nie większej niż 1 m.

3. Sygnalizowanie, o którym mowa w ust. 1 i 2, obowiązuje przez cały czas postoju pojazdu.


Niniejszy artykuł chroniony jest prawem autorskim. Kopiowanie i rozpowszechnienie bez zgody autora będzie stanowić naruszenie prawa.

Administrator








Kierujący pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym jest obowiązany:

nie podejmować czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu wypadku;

Art. 44.2.2. Kodeksu drogowego.

 
Dlaczego odmowa odszkodowania
Ile może kosztować adwokat? - odmowa odszkodowania